Prezydent RP Lech Kaczyński przybył do Kartuz 10 lutego 2010 roku na zaproszenie władz gminy Kartuzy z ówczesną panią Burmistrz Mirosławą Lehman na czele. Podczas spotkania na Rynku Prezydent otrzymał podziękowania od kartuskich zapaśników. Lech Kaczyński został też honorowym członkiem klubu GKS Cartusia.  Prezydent przybył do Kartuz  w ramach obchodów dziewięćdziesiątej rocznicy  Zaślubin Polski z morzem. Lech Kaczyński podczas wizyty w Kartuzach pochwalił Kaszubów za kultywowanie swoich tradycji i języka oraz niezapominanie, że są również Polakami. Powiedział:

– Dziewięćdziesiąt lat temu, a także wcześniej Polska morska to była Polska kaszubska. Morze i Kaszuby oznaczały w praktyce to samo. Musimy pamiętać, że rok 1920, który kojarzymy przede wszystkim z wielkim zwycięstwem nad bolszewickim najazdem, miał także inne wielkie dni i 10 luty 1920 roku do tych właśnie wielkich dni należał.Po spotkaniu z mieszkańcami Prezydent udał się do  Urzędu Miejskiego gdzie odbyło się  spotkanie z samorządowcami kaszubskimi powiatu kartuskiego.
Następnie Lech Kaczyński zwiedził Muzeum Kaszubskie w Kartuzach, gdzie powitał go ówczesny dyrektor Norbert Maczulis. Po zwiedzeniu wystaw dyrektor muzeum wraz z pracownikami wręczył Prezydentowi obraz olejny przedstawiający checz kaszubską. Prezydent podpisał się w Księdze Gości i przekazał muzeum ryngraf, który można oglądać na ekspozycji stałej.
Niezwykły występ muzyczny zgotował w muzeum  Regionalny Zespół Pieśni i Tańca  z jego kierownikiem na czele śp. Franciszkiem Kwidzińskim. Zaprosił on Lecha Kaczyńskiego do gry na kaszubskim instrumencie burczybasie. Zdjęcie to potem obiegło całą Polskę. Po tym występie Prezydent Kaczyński odjechał na lotnisko do Gdańska.
Dokładnie 2 miesiące później, 10 kwietnia, miała miejsce jedna z najtragiczniejszych chwil historii Polski. Prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.

 

 


16 lipca 1995 roku  do Kartuz przyleciał helikopterem  Prezydent RP Lech Wałęsa. Samolot wylądował na placu targowym, przy ulicy Sambora. Było to wielkie wydarzenie dla mieszkańców miasta i okolicy. Od ostatniej wizyty prezydenta Polski w tym mieście upłynęło 68 lat.  I nie chodzi tu o osoby, ale o Urząd Prezydenta Wolnego Kraju. W Kartuzach głowę państwa powitał burmistrz Marian Wilkowski. Następnie Lech Wałęsa udał się do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Kaszub w Sianowie. Dostojnego gościa przyjął proboszcz ks. Waldemar Piepiórka. W Sianowie, Prezydent uczestniczył w uroczystej mszy świętej odpustowej  (odpust Matki Boskiej Szkaplerznej). Po spotkaniu z pielgrzymami i spożyciu obiadu w Domu Pielgrzyma w Sianowie Prezydent udał się do kartuskiego Urzędu Gminy, gdzie oczekiwało ponad 100 osób z władz samorządowych.  W przerwie odbyło się spotkanie Lecha Wałęsy z członkami prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Po spotkaniu Lech Wałęsa zwiedził Kolegiatę Kartuską  i Muzeum Kaszubskie, po którym oprowadził Prezydenta Franciszek Brzeziński. Norbert Maczulis  z Franciszkiem Brzezińskim sprezentowali  Prezydentowi tabakierkę oraz duży obrus kaszubski.  Prezydent podarował muzeum  kryształowy puchar z wygrawerowanym orłem na czerwonym tle. Zobaczyć go można w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach. Z Muzeum Prezydent udał się do helikoptera i odleciał w stronę  Gdańska.

   *****

28 października 1995 r. w Sierakowicach miało miejsce spotkanie Prezydenta RP Lecha Wałęsy z mieszkańcami z Kaszub. Prezydent przyjechał z Dziemian, od strony Puzdrowa. Mieszkańcy Sierakowic i władze gminy oczekiwali na Prezydenta na sierakowickim rynku. W południe Prezydent Lech Wałęsa uczestniczył w nabożeństwie różańcowym w kościele św. Marcina. Następnie nastąpił przejazd bryczką z kościoła do Szkoły Podstawowej, gdzie na sali gimnastycznej uroczyście oficjalnie powitano Prezydenta  przez władze gmin kaszubskich i mieszkańców. Po zakończeniu spotkania, po godz. 15.00, nastąpił wyjazd Prezydenta z Sierakowic. W chwili wyjścia z sali gimnastycznej, na holu szkoły, delegacja członków Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Kaszubskiego im. Franciszka Tredera w Kartuzach: Aleksandra Lewicz – sekretarz, Henryk Miotk – członek Zarządu, Norbert Maczulis – zastępca przewodniczącego oraz Ryszard Mielewczyk – fotograf, spotkała się z Lechem Wałęsą. Przekazano prezydentowi Legitymację Honorowego Członka Towarzystwa oraz pięknie wykonany haft kaszubski na szarym płótnie wyobrażający tańczącą parę Kaszubów.

Sierpień   1927 roku – to  ważny miesiąc  dla naszego miasta w dwudziestoleciu międzywojennym. 4 sierpnia o Kartuzach można przypuszczać mówiła cała Polska, a przynajmniej prasa pomorska. Stało się tak za przyczyną wizyty Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej  Ignacego Mościckiego.

***

  Po zamachu majowym dokonanym przez Marszałka Józefa Piłsudskiego z 12 maja 1926 r. Prezydent RP Stanisław Wojciechowski  podał się do dymisji. Jego następcą został prof. chemii Ignacy Mościcki (1867 – 1946), który został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe Prezydentem Polski  -  1 czerwca 1926 r. Sprawował ten urząd przez 2 kadencje, do wybuchu drugiej wojny światowej.

Ignacy Mościcki jako prezydent pełnił funkcje przede
wszystkim reprezentacyjne i honorowe. Faktyczną władzę sprawował Józef Piłsudski. Pomimo zwiększenia uprawnień głowy państwa przez tzw. nowelę sierpniową, ośrodkiem decyzyjnym był marszałek.

Sam Prezydent skupił się przede wszystkim na patronowaniu rozwojowi gospodarczemu kraju. W tamtych latach wizyta prezydenta Rzeczpospolitej w jakimkolwiek mieście była rzeczywiście ważnym wydarzeniem.

31 lipca 1927 r. Ignacy Mościcki przybył do Bydgoszczy owacyjnie witany na granicy województwa pomorskiego przez władze z wojewodą pomorskim z tytularnym gen. bryg. Kazimierzem Młodzianowskim oraz miejscową ludność. Następnie  wraz z małżonką udali się samochodem do Torunia.Tam, na Placu 18 Stycznia, Prezydent odebrał raport dowódcy kompanii honorowej i przeszedł przed jej frontem, następnie wysłuchał przemówienia powitalnego prezydenta miasta Torunia Bolta[1].

Po powitaniu z kwiatami przez dzieci i kobiety pomorskie Prezydent wsiadł do powozu zaprzężonego w cztery konie i otoczony szwadronem honorowym ułanów wśród gromkich okrzyków ludności zgromadzonej na ulicach odjechał do mieszkania wojewody, gdzie zamieszkał.Wkrótce przed Prezydentem przedefilowały miejscowe towarzystwa przysposobienia wojskowego i organizacje społeczne z orkiestrami i pochodniami oraz straż pożarna na przystrojonych wozach.  W poniedziałek, 1 sierpnia odbyło się uroczyste nabożeństwo w kościele św. Jana, podczas którego do Prezydenta przemówił ks. biskup Stanisław Wojciech Okoniewski.  Później Prezydent udzielał audiencji w sali posiedzeń magistratu. W Toruniu para prezydencka udała się do Teatru Miejskiego  na operę „Straszny Dwór” Stanisława  Moniuszki. Następnie udali się do Dworu Artusa na bankiet wydany  przez starostę dra Wybickiego. We wtorek, 2 sierpnia rano Prezydent odjechał do Grudziądza do Centralnej Szkoły Jazdy, a potem do Grupy celem zwiedzenia obozu ćwiczebnego. Tam odebrał defiladę oddziałów 16 Dywizji Pomorskiej. 3 sierpnia Prezydent z małżonką wyjechał do Pelplina i Starogardu.

Podczas dalszego pobytu (4 sierpnia?) Prezydent odwiedził Skarszewy, Gdynię, wybrzeże, Puck, Wejherowo, Kartuzy, Kościerzynę, Gniew, Chojnice, Gródek, Tucholę,  6 sierpnia powrócił do Warszawy.

 

[1] Księga pamiątkowa dziesięciolecia Pomorza, Toruń 1930, s.85

 26 czerwca Prezydent RP Stanisław Wojciechowski zwiedził wraz z ministrami: Ministrem Przemysłu i Handlu Klarnerem, Rolnictwa Janickim i Kolei Żelaznych Tyszką wystawę przemysłu ludowego, szkolnictwa zawodowego, rzemiosł i sztuki a następnie wojskową szkołę kawaleryjską w Grudziądzu.

Wieczorem Prezydent był obecny na obiedzie wydanym na jego cześć przez Komitet Wystawy Pomorskiej. Podczas bankietu odczytano telegramy powitalne, m.in. od Marszałka Senatu Trąmpczyńskiego, Ministrów Spraw Wewnętrznych i Robót Publicznych, Szefa Sztabu Generalnego, Generalnego Komisarza RP w Gdańsku, Prezydenta m. Warszawy, Prezydenta m. Pragi, Prezydenta m. Lwowa, charge d’ affaires holenderskiego, Konsula francuskiego i innych. Z kolei Prezes Komitetu Honorowego Wojewoda Pomorski dr Wachowiak wygłosił zwięzłe przemówienie, w którem zobrazował oraz podziękował Dostojnemu Gościowi za zaszczycenie swą obecnością uroczystości otwarcia pierwszej Pomorskiej Wystawy. Na powyższe przemówienie Pan Prezydent odpowiedział dłuższą mową. Po obiedzie Prezydent Wojciechowski udał się do Teatru Miejskiego na drugi akt „Księdza Marka” – Słowackiego, a o godzinie 22. 30 wziął udział w raucie wydanym przez komitet wystawy, po czym około północy wrócił do swego pociągu.

27 czerwca przybył do Gdyni w towarzystwie Ministra Rolnictwa i Dóbr Państwowych p. Janickiego, Wojewody Pomorskiego dr Wachowiaka, Dyrektora Departamentu Marynarki Handlowej Chrzanowskiego oraz swej świty. Droga z Grudziądza do Gdyni wiodła przez najpiękniejsze okolice naszego Pomorza, tak zwaną Kaszubską Szwajcarię relacjonowano w Księdze pamiątkowej dziesięciolecia Pomorza.

 27 czerwca w przejeździe przez Gniew, Starogard, Kościerzynę, Kartuzy, Wejherowo, Prezydent był owacyjnie witany przez miejscową ludność, domy zaś tych miast przystrojone były flagami o barwach narodowych i zielenią[1].

 W Gdyni, po zwiedzeniu portu i nabrzeży prezydent wsiadł wraz z częścią towarzyszących mu osób na torpedowiec „Kaszub”, reszta zaś osób przeszła na pokład torpedowca „Mazur”.W tej chwili podniesiono na „Kaszubie” flagę prezydenta i oba statki odbiły od lądu, kierując się na Hel. Owacje Prezydentowi zgotowali rybacy z Helu. Kilkadziesiąt kutrów, udekorowanych flagami narodowymi i kwieciem, wypłynęło na pełne morze na spotkanie torpedowców, wiozących gościa, a zrównawszy się z torpedowcami, eskortowały je do portu, po czym przedefilowały przed nimi.

Po wyjściu  na ląd Prezydent udał się na szczyt latarni morskiej na Helu, gdzie zabawił kilka minut, przyglądając się wspaniałej panoramie, roztaczającej się z wysokości latarni na kilkanaście kilometrów.Następnie Prezydent, serdecznie witany zarówno przez ludność miejscową, jak i czasowo przebywających nad morzem letników, przeszedł przez całą wioskę rybacką, wypytując się z zainteresowaniem o tryb życia, warunki pracy i urządzenia domowe jej mieszkańców, po czym zatrzymał się na krótki odpoczynek w domu puckiego wydziału powiatowego, przeznaczonego latem na pensjonat dla urzędników państwowych, zimą zaś na pomieszczenie dla rybaków. Tu wręczono Dostojnemu Gościowi od Towarzystwa Przyjaciół Helu bukiety żywego kwiecia.Po obejrzeniu portu rybackiego Prezydent RP S. Wojciechowski odpłynął na „Kaszubie” z  powrotem do Gdyni. Następnie, po zwiedzeniu Redłowa, Prezydent wrócił do pociągu, gdzie o godzinie 18.00 odbył się obiad wydany przez niego dla przedstawicieli miejscowych władz cywilnych i morskich. Udział w nim wzięli m.in. minister Janicki, wojewoda Wachowiak, komandorzy Świrski i Unrug, komendant policji wojewódzkiej inspektor Wiźmirski, starosta pucki Lipski, oraz dowództwo torpedowców „Kaszuba” i „Mazura”.

Wieczorem Prezydent odjechał drogą na Kokoszki Kartuzy Iławę do Warszawy[2].

 [1] Księga pamiątkowa dziesięciolecia Pomorza, s. 79

[2] Tamże, 80

100 lat temu Prezydent RP Stanisław Wojciechowski gościł po raz pierwszy na Pomorzu.

 

 29 marca 1923 r. Kartuzy otrzymały prawa miejskie. Rozporządzenie Rady Ministrów weszło w życie 14 kwietnia 1923 r.,  podpisał je  ówczesny premier i minister spraw wewnętrznych gen. Władysław Sikorski. (10 lipca 1923 r. Kartuzy otrzymały własny herb opracowany przez dr. Aleksandra Majkowskiego, a podpisany przez ministra spraw wewnętrznych mec. dr. Władysława Kiernika już nowego rządu RP premiera W. Witosa).Młode miasto, w dniu 27 kwietnia 1923 r.[1] odwiedził Prezydent RP Stanisław Wojciechowski.

W Kartuzach Stanisław Wojciechowski zwiedził kościół poklasztorny, sierociniec i najbliższą okolicę. Podczas objazdu powiatu kartuskiego Prezydent odwiedził  elektrownię w Rutkach, Żukowo, Łapino, Przodkowo i inne miejscowości. Wieczorem  Prezydent podejmował wieczerzą przedstawicieli władz i reprezentację mieszkańców w swym wagonie salonowym.Prezydent RP Stanisław Wojciechowski, w Kartuzach,  podczas uroczystej kolacji,  powiedział wówczas:

  W czasie mojej podróży podkreślałem znaczenie Pomorza dla Polski. Pan starosta powitał mnie z różdżką oliwną, i słusznie. Nie na surmy wojenne dziś czas. Są jednak jeszcze ludzie nierozważni, którzy, mimo doświadczeń ostatniej wojny, sądzą, że przy pomocy zbrojnego odwetu zyskać coś mogą. Tym wszystkim muszę stanowczo powiedzieć, że Polska nikomu nie pozwoli odebrać sobie ani jednej piędzi ziemi. Marzenia o zmianie obecnych granic Państwa Polskiego w przyszłości, w drodze zbrojnego najazdu, należą do dziedziny urojeń. Nie tylko Polska, ale cały świat pragnie pokoju. Walka może dziś odbywać się tylko na polu gospodarczym. Jeżeli wzywam was teraz do walki, to tylko do walki dla zdobycia całkowitej niezależności gospodarczej Polski.

            Lud kaszubski, pracowity i wierzący, zerwał już węzły polityczne, uzależniające go od Niemców, pozostały jednak węzły zależności gospodarczej od Gdańska. Spodziewać by się należało, że Gdańsk lojalnie się odniesie do Polski, aby wspólność interesów nie została zakłócona niechęcią i coraz to nowymi trudnościami, które stara się stawiać interesom Polski.

            Obecnie ustala się opinia w Polsce, iż rządzące koła gdyńskie nie pragną współpracy, a tylko wyzysku gospodarczego Polski na korzyść swego kupiectwa i przemysłu i równocześnie starają się na każdym kroku podkopywać powagę Państwa Polskiego i przeszkadzać mu wszędzie  tam, gdzie nadarza się ku temu sposobność. Polska stara się już przeszło trzy lata pozyskać Gdańsk życzliwością i ekonomicznymi ustępstwami. Okres ten należy uważać za skończony. Wyzyskiwanie pracy polskiej i surowców polskich musi ustać. Należy odciąć Gdańskowi te wszystkie soki żywotne, które bierze z Polski, i to na tak długo, póki w Gdańsku nie weźmie góry inny trwały kierunek, który  nie chce walki ani robienia trudności, ale szukać będzie lojalnej współpracy i uzna Polskę za wielkie mocarstwo, mające w Gdańsku nie tylko prawa pisane, ale i prawa przyrodzone. Gdańsk ma tylko dwie drogi: albo walkę gospodarczą z Polską, walkę, w której stawimy opór z bezwzględnością, albo lojalne postępowanie Wolnego Miasta wobec wielkiego Państwa Polskiego. W przeszłości naszej mieliśmy wypadki, że nieprzewidujący królowie nasi oddawali w zastaw tę ziemię pomorską Gdańskowi: wzbogacony patrycjat gdański najczęściej nie był lojalnym w stosunku do Polski, tylko lud gdański, robotnicy, rzemieślnicy i rolnicy byli naszymi serdecznymi przyjaciółmi. W okresie długoletniej niewoli dotknęła go głęboko politura niemiecka i na ciele tym panoszy się wzbogacone kupiectwo, które nie chce uznać traktatu i próbuje stanąć na stopie państwa równorzędnego z Polską. Gdańsk nie pamięta dziś o tym, że żyje z Polski i musi podporządkować politykę swą interesom Polski.

            Nie orężem doprowadzimy dziś Gdańsk do porządku. Polska nie była nigdy państwem zaborczym i teraz nie będzie bronią regulować stosunku Gdańska do siebie. Skoro Gdańsk żyje z pracy i bogactw naturalnych Polski i mimo to wykazuje nieuzasadnione roszczenia, to trzeba poważnie pomyśleć o odcięciu mu dopływu tych soków żywotnych, które go zasilają, za co nie umie być wdzięcznym.

            Celem mojego tu pobytu jest nie tylko bliższe poznanie najbardziej lojalnej i patriotycznej ludności, ale przede wszystkim zachęcanie jej do wytrwałej i intensywnej pracy dla uniezależnienia tej ziemi na polu gospodarczym. Póki co Gdańsk jest taki jak obecnie, nie możemy go wzbogacać przez kupowanie i sprzedawanie za jego pośrednictwem, przez traktowanie go jako ośrodka przemysłowego tej ziemi. Niezależność polityczną musimy spotęgować niezależnością gospodarczą i pozostawić Polskę przyszłym pokoleniom bez serwitutów przeszłości. Ten serwitut jaki płacimy Gdańskowi, musi być usunięty. Musimy uniezależnić się gospodarczo od sąsiadów, czy to z prawej czy z lewej strony, a wówczas sąsiedzi inaczej na nas patrzeć będą, uznając, że jesteśmy potęgą, z którą zawsze liczyć się trzeba, i uchylać czoła przed pracą polskiego narodu i jego kulturą[2].

 Przemówienie  Prezydenta Wojciechowskiego w Kartuzach nie pozostało bez echa w kraju i za granicą. Miało ono  jednak  na celu przede wszystkim  wspieranie rządu[3].   

 28 kwietnia Prezydent zwiedzał w dalszym ciągu powiat kartuski - Ręboszewo, Brodnicę, Klukową Hutę, Sulęczyno i Chmielno, gdzie odwiedził warsztat garncarski Neclów. Wieczorem do Kartuz przybyli z Warszawy: Premier i Minister Spraw Wewnętrznych gen. Władysław Sikorski, Marszałek Senatu RP Wojciech Trąpczyński, Marszałek Sejmu Maciej Rataj, Minister Wojny Kazimierz Sosnkowski, Minister Skarbu Władysław Grabski, a z Poznania przybył Prymas Polski ks. kardynał Edmund Dalbor.

29 kwietnia rano Prezydent z członkami rządu opuścił Kartuzy i wyjechał do Gdyni. Z dworca delegacja udała się na miejsce, gdzie miał stanąć gmach dworcowy, a ks. kardynał Dalbor dokonał poświęcenia kamienia węgielnego.  Następnie Prezydent udał się na pokład kanonierki „Komendant Piłsudski” i wyjechał na morze aby dokonać przeglądu floty wojennej. Wieczorem Prezydent przybył do Pucka, a następnego dnia rano do Swarzewa, Żarnowca i Wejherowa. W nocy pociąg prezydencki ruszył w kierunku Gdyni, Bydgoszczy, Torunia do Warszawy, gdzie Prezydent zawitał 1 maja w południe.Ta całotygodniowa podróż Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego po polskim Pomorzu była pierwszorzędnym wydarzeniem politycznym i historycznym, gdyż Prezydent wielokrotnie podkreślał znaczenie Pomorza dla Polski[4].

[1] Księga  pamiątkowa dziesięciolecia Pomorza, Toruń 1930, s. 75 – 76.

[2] S. Wojciechowski, Prezydent RP, Wspomnienia orędzia artykuły, Wstęp, wybór fragmentów wspomnień, przemówień, orędzi, relacji i artykułów, M. Groń-Drozdowska, M. M. Drozdowski, Warszawa 1995, s. 290 – 291

[3]  Z. Witkowski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej 1921 - 1935, Warszawa – Poznań - Toruń 1987, s. 110 – 115

[4] Księga pamiątkowa dziesięciolecia Pomorza, s.77